wtorek, 1 kwietnia 2014

Za klapsa smaż się w piekle!

Wyrzekała się żaba błota nie?
Czy jak to tam było...
No wiele razy sobie powtarzałam: "Nie dam się ponieść emocją", "Co moje zdanie zmieni?"

Aż do dziś.

Jak co wieczór matka sobie fejsbuczy.
Zagląda do matek blogujących na ich profile by być na bieżąco.
Matka posiada kilka grup na których się udziela.
O "Pomagamy, bo chcemy... :)" pisałam już tu Klik, ale jest jeszcze jedna.
Nie chodzi w sumie o grupę, tylko o dzisiejszy post na niej. 

Piszę sobie jedna kobieta o paragrafie, który zabrania bicia dzieci:

"Paragrafy na klapsy - bicie jest przestępstwem.
1. Konstytucja RP - Art. 40:
"Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych."
2. Kodeks rodzinny i opiekuńczy - Art.96(1):
Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych.
3. Kodeks karny - Art.217.§1.:
Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
4. Art. 255. §3.:
Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku."


No i zaczyna się dyskusja:
"ale uważam ze są momenty kiedy klaps jest zasadny"
"to jak podczas sexu maz cie klapnie to tez cie bije ;/ i co boisz sie go ? haha xD"
"kiedys jeden dzieciak napluł mi w twarz ,dorwałam go a on do mnie "jak pani mnie dotknie pójdę na policję "to jest ochrona własnie takich wychowywanych bezstresowo dzieciaków."

I szczena opada...
Nie zabieram jej,nie opłaca się.
Zrobiłam co mogłam, napisałam, nawet tłumaczyć chciałam, ale po co?

Po mimo wielu kampanii, że dzieci bić NIE WOLNO one - matki idealne uważają, że mogą...

Mój syn ma 15 miesięcy, ma niewiele ponad 80cm. 
Jest całkowicie uzależniony ode mnie, od matki. 
Jest wpatrzony we mnie jak w obrazek, czerpie ze mnie wiedzę i mnie naśladuję. 
Jest całkowicie bezbronny, sam sobie nie poradzi.
Do czego dążę?
On się przede mną nie obrani.
Nie zrozumie za co dostał, jest za mały by mu wytłumaczyć.
On nawet nie spodziewał się, że matka może mu to zrobić?
Bo mi ufa...
Bo przy mnie czuje się bezpieczny...
Nie biję go.
Bo go kocham!


"Mogę! Matka może! Matka ma prawo."

Gówno prawda! To nie jest żaden argument. Ja jestem matką i przeczytałam nie jeden poradnik dla matki i nigdzie nie było napisane, że mam prawo bić dziecko. Biorę pod uwagę, że mogłam coś przeoczyć to poproszę o jakiś artykuł który mnie "wyedukuję" w tym temacie. Nie sądzę, że coś się takiego znajdzie.

"Bo puściły mi nerwy" Tak? Serio?! Biedny rodzić, puściły mu nerwy, biedactwo. Pochylmy się nad jego losem.

"Jak Ty chcesz wychować dziecko bez klapsa kobieto!?"
Treść prywatnej wiadomości do mnie.
Nie odpisałam.
Co miałam jej napisać, że ja sobie inaczej nie wyobrażam?

Klaps jest błędem.
Przemoc jest błędem.
Nie owijajmy w bawełnę - najczęściej są to regularne klapsy powtarzane w domu.
I tak rodzi się kółko przemocy.
Od jednego klapsa do drugiego jest krótka i prosta droga.

Pamiętam jak życzliwi mi mówili:
"Zobaczysz jak zacznie chodzić, jak zacznie piszczeć i mówić, jak przyjdzie bunt dwulatka, zobaczysz jak nerwy Ci puszczą"

Marcel chodzi - miliony razy wypowiedziałam w ciągu 6 miesięcy "Nie wolno", "Nie", "Zostaw to", "Nie otwieraj", "Uważaj", "Nie wchodź tam". Nie zaprzeczam nie raz moje zdenerwowanie było na poziomie "porządnego wkur*ienia" ale nie uderzyłam Go.

Marcel piszczy - nie muszę chyba zaznaczać, że używa strasznie wysokich decybeli, ale nie uderzyłam Go. 

Bunt dwulatka? On nacodzień potrafi zrobić mi nie zły armagedon, ale nie uderzyłam Go.


"Ja byłem bity i wyszedłem na ludzi"

Najgorszy argument, bo skoro doświadczony/a przez ojca/matkę bijesz swoje dziecko to nie wszyłeś/aś na ludzi.

Dzięki Wam potem słyszymy wiadomościach o kolejnych skatowanych dzieciach. 
Przesadzam? Nie sądzę.
Skoro gdy ponoszą Cie emocję to dajesz "klapsa" mogę się tego po Tobie spodziewać.

Bijesz, bo sobie nie radzisz.
Ze sobą.
Ze swoimi emocjami.
Twoja bezradność Cię przerasta.
Jesteś bezsilny.
Brak Ci argumentów.

Ja kocham swoje dziecko i staram się być dobrym rodzicem, dlatego Go nie biję. A co przez Ciebie przemawia, gdy dajesz mu klapsa?! Napewno nie miłość...








2 komentarze:

Jeśli podoba Ci się "mój kawałek podłogi" zostaw coś po sobie :)